Mijamy
ceglaną kapliczkę przy skrzyżowaniu piaszczystych utwardzonych dróg. Przed
oczami staje czerwona bryła kościoła. Na tablicy przy wejściu czytamy, że tutaj
od 5 do 15 sierpnia 1953 r., miesiąc przed uwięzieniem przez komunistów,
przebywał ksiądz Prymas Stefan Wyszyński. Kręcimy się w otoczeniu kościoła.
Zrujnowane budynki gospodarcze. W budynku plebanii wybite okna. W pobliżu
żadnego śladu wiejskiej zabudowy. Zniknęła duża, sądząc po wielkości świątyni,
wieś. Przy drodze pod lasem cmentarz. Niektóre groby zadbane, ze znakami
pamięci. Inne zrujnowane, porośnięte trawą i mchem. Są miejsca gdzie pozostały
tylko kamienne obramowania albo wzniesienie mogiły. Przewrócone nagrobki.
Żeliwne krzyże i napisy zjadła rdza. Hier ruht in Gott. Meine liebe Frau. Unsere
geliebte älteste Tochter und Schwester. Unser lieber guter Vater. Baczewski, Czayka, Karwatzki, Wolter, Schack,
Niemierza, Żejewski. Anton, Jakob, Johann, Helene, Martha, Bruno, Elisabeth.
Podróżowanie i tropienie zapomnianych drobiazgów w czasie i przestrzeni utrwalanych na fotografii
piątek, 27 września 2019
piątek, 13 września 2019
GIETRZWAŁD
Maryjne
kapliczki Warmii z różnych stron doprowadzają do Gietrzwałdu. Miejsce zatopione
wśród zielonych wzgórz, z przywilejem lokacyjnym kapituły warmińskiej z 1352
roku, leży nad rzeką Giłwą płynącą z Jeziora Wulpińskiego. Kościół istniał
tutaj już w początku XIV wieku. Gietrzwałd powstawał na nowo po wojnach
polsko-krzyżackich z XVI w. Domy skupione wokół ceglanych budowli sanktuarium.
Tutaj w roku 1877 miały miejsce objawienia Matki Bożej. Cisza i spokój. Nic nie
wskazuje, że to jest tak ważne miejsce na mapie polskiego Kościoła. Niewiele
jest domów nastawionych na przyjmowanie pielgrzymów. Niewielu handlarzy
dewocjonaliami. Kilka punktów gastronomicznych. W dole cudowna studzienka.
Kilkanaście osób ustawiło się w kolejce po wodę. Wokół kwiaty. Z kamiennego
cokołu dobrotliwie patrzy Matka Boża. Z prawej strony aleja grabowa z kapliczkami
Drogi Różańcowej. Z lewej strony pod lasem kaplice Drogi Krzyżowej. Za kościelnym ogrodzeniem,
poniżej wejścia, pomiędzy drzewami kaplica w miejscu objawień. Kilkanaście
ławek pozwala na chwilę modlitewnego odpoczynku. Powyżej groby proboszcza
Augusta Weichsela (1830-1909) i Anny Weichsel (1828-1890). Po objawieniach do kościoła
Narodzenia NMP przybywało coraz więcej pielgrzymów. Skłaniali głowy przed
umieszczonym w neogotyckim ołtarzu obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem
pochodzącym z 1505 roku. W 1967 roku Prymas Polski ks. kardynał Stefan
Wyszyński z ks. kardynałem Karolem Wojtyłą dokonał koronacji. Papież Paweł VI w
1970 roku nadał świątyni tytuł Bazyliki Mniejszej.
niedziela, 1 września 2019
PASŁĘKA
Rzeka Pasłęka wypływa z okolic Olsztynka. Pomiędzy wsiami Gryźliny i Ameryka odnajdziemy Jezioro Pasłęk. Potem kręci się wśród lasów i pagórków. Płynie niedaleko Jeziora Miodówko i miesza swój leniwy nurt z wodami Jeziora Wymój. Różnie przyjmuje się źródła Pasłęki i dlatego różnie mierzy się też jej długość - od blisko 170 kilometrów do ponad 210 kilometrów. Płynie do Zalewu Wiślanego wyznaczając granicę Warmii. To, obok Łyny, główna rzeka dawnej krainy bałtyjskich Prusów. Cały bieg rzeki to rezerwat "Ostoja Bobrów". Zapewne z tego powodu we wsi Wymój nie ma kąpielisk, a jedynie pomosty wychodzące z szuwarów na otwartą wodę.
Pasłęka przy moście we wsi Wymój. Granica Warmii i Mazur
czwartek, 1 sierpnia 2019
KOŚCIÓŁ I DAWNA CERKIEW W JAWORKACH
Dolina Grajcarka zwęża się tam gdzie przez skalna bramę z gór wypada z wąwozu Homole potok. Po prawej stronie drogi kryje się kapliczka, a dalej zabudowania wsi Jaworki. W większości to nowe domy. Z dawnej drewnianej osady Łemków (Rusnaków) pozostały chaty stojące na wysokim prawym brzegu Grajcarka, przy dojściu do dzisiejszego kościoła.
Drewniany kościół w Jaworkach zbudowano w roku 1680 na skalnej terasie nad potokiem, u podnóża Opołty. Na jego miejscu sto lat później (1798) stanęła cerkiew św. Jana Chryzostoma. Polichromię, którą możemy dzisiaj oglądać wykonano w roku 1926. Cerkiew dwadzieścia lat później została przejęta jako kościół filialny rzymsko-katolickiej parafii Szlachtowa, a Rusnacy przed opuszczeniem rodzinnej ziemi zakopali dzwony. Akcja "Wisła" była realizowana bez wyjątków. Świadkiem tamtego czasu jest wspaniały ikonostas. Zachowało się wyposażenie z XVIII wieku.
Centrum wsi znajduje się tam gdzie spływają do siebie Czarna Woda, Biała Woda i Skalski Potok, w miejscu zwanym Roztoki. Stoi tutaj karczma-bacówka. Od kilkudziesięciu lat jest to drugie życie bacówki zbudowanej na potrzeby filmu, która potem miała przestać istnieć. Do brzegu Grajcarka przylega plac kryty kostką, z ławkami i miejscami do odpoczynku. Dawniej był tutaj ostatni przystanek autobusów PKS ze Szczawnicy. Nazwa Jawyrky pojawiła się w roku 1581. Przez stulecia mieszkali tutaj grekokatolicy. W 1931 roku istniało jeszcze 146 drewnianych zagród.
Drewniany kościół w Jaworkach zbudowano w roku 1680 na skalnej terasie nad potokiem, u podnóża Opołty. Na jego miejscu sto lat później (1798) stanęła cerkiew św. Jana Chryzostoma. Polichromię, którą możemy dzisiaj oglądać wykonano w roku 1926. Cerkiew dwadzieścia lat później została przejęta jako kościół filialny rzymsko-katolickiej parafii Szlachtowa, a Rusnacy przed opuszczeniem rodzinnej ziemi zakopali dzwony. Akcja "Wisła" była realizowana bez wyjątków. Świadkiem tamtego czasu jest wspaniały ikonostas. Zachowało się wyposażenie z XVIII wieku.
Centrum wsi znajduje się tam gdzie spływają do siebie Czarna Woda, Biała Woda i Skalski Potok, w miejscu zwanym Roztoki. Stoi tutaj karczma-bacówka. Od kilkudziesięciu lat jest to drugie życie bacówki zbudowanej na potrzeby filmu, która potem miała przestać istnieć. Do brzegu Grajcarka przylega plac kryty kostką, z ławkami i miejscami do odpoczynku. Dawniej był tutaj ostatni przystanek autobusów PKS ze Szczawnicy. Nazwa Jawyrky pojawiła się w roku 1581. Przez stulecia mieszkali tutaj grekokatolicy. W 1931 roku istniało jeszcze 146 drewnianych zagród.
niedziela, 28 lipca 2019
DE KORZEQUICA
*
Wspinamy się stromą drogą obok parku. Na
zakręcie stoi strzaskany pień potężnego drzewa. W czasie jednej z wycieczek,
aby objąć obwód pnia musiało się połączyć rękami 15 dzieciaków. Zamek jest
pięknie odbudowany; to właściwie rekonstrukcja dokonana w oparciu o badania
historyczne i ikonografię sprzed stuleci. Jest dawna wieża, są renesansowe
zabudowania, sale z drewnianymi stropami. Dzisiaj wykorzystywane na hotel i
miejsce przyjęć, wesel i imprez towarzyskich. Nie zawsze można wejść na
dziedziniec. Biały kamień wyraźnie odbija się na tle zieleni drzew. W 1997 roku
zrujnowany zamek zakupił Jerzy Donimirski i to jego zasługą jest powrót warowni
do dawnej świetności.
sobota, 27 lipca 2019
SCHRONISKO POD DURBASZKĄ
W Małych Pieninach, pomiędzy Borsuczynami,
a Łysym
Wierchem rozłożył się płaski szczyt Durbaszki. Roztaczają się z
niego widoki na pasmo Radziejowej Beskidu Sądeckiego, a w dole na dolinę
Grajcarka. Jeszcze w latach czterdziestych minionego
stulecia brzegi Grajcarka oraz doliny Białej i Czarnej Wody zamieszkiwali
Łemkowie (Rusini, Rusnacy).
Pod
koniec lat sześćdziesiątych malowniczymi szlakami Małych Pienin wędrowali
harcerze „Żbiczej Gromady”, szczepu harcerskiego z krakowskiego Zwierzyńca
i Woli Justowskiej. Trafiali na ślady Rusi Szlachtowskiej – na podmurówki
chat, zdziczałe sady Białej Wody, przebudowane na kościoły katolickie cerkwie w
Jaworkach i Szlachtowej, lasy, polany, hale. Przy tej okazji odkryli „wzorcowe” bacówki, jeden
z niezrealizowanych, utopijnych pomysłów gospodarczych lat pięćdziesiątych. Wymyślono, że podhalańskie owce będą wypasane na halach Małych
Pienin. Wielkie bacówki na kamiennych podmurówkach miały pod jednym dachem
mieścić pomieszczenia mieszkalne dla pasterzy, zagrodę dla owiec i pomieszczenia
gospodarcze. Są takie fotografie, na których widać dokładnie trzy części –
„strong”, stajnię i „serownię” z izbą. Deski naruszone zębem czasu. Prześwit
pomiędzy stajnią i „serownią”. Słychać świstający w szparach wiatr.
Oczywiście górale spod Tatr przybywali tutaj z owcami, ale obok stawiali swój
szałas i „koszar” dla owiec. „Bacówki” nie użytkowane niszczały. I to jedną z
nich postanowili zagospodarować harcerze. Od 1973 roku pracowano przy remoncie drewnianej budowli. Na początku „bacówka”
to była jedna izba i kuchnia. Potem przystosowano następne. Najlepsze
miejsce do nocowania to były okolice komina w mniejszej z dwóch sal na górze.
Rankiem nie chciało się wygrzebywać ze śpiwora.
*
Dzisiaj to wygodne schronisko górskie, idealne dla wędrujących ze Szczawnicy albo schodzących z Wysokiej turystów. Piękne widoki roztaczają się na pasmo Radziejowej Beskidu Sądeckiego. Jeżeli podejść pod Wysoki Wierch zwany Gołą Zośką albo Łysym to zobaczymy Tatry i skaliste zęby Trzech Koron.
Subskrybuj:
Posty (Atom)